
"Film oparty na prawdziwych wydarzeniach" - w ten oto sposób wita nas dzieło Bryana Bertino o tytule "Nieznajomi". Za chwilę jednak naszym oczom ukazuje się informacja, że w zasadzie nie wiadomo co tak naprawdę wydarzyło się w tym domu. Czyli trochę z wami widzami polecieliśmy w chuja z tym pierwszym stwierdzeniem o prawdziwości wydarzeń i będziemy zmyślać na całego, ale co tam lecimy z tym koksem.
Dwójka bohaterów wraca z wesela w niezbyt dobrych nastrojach do stojącego na uboczu domu. Tak zgadza się, akcja filmu dzieje się w domu, jak przystało na horror. Ci straszeni siedzą przez większość czasu w domu i panikują, natomiast straszący łażą wokół domu i od czasu do czasu po domu no i oczywiście straszą. Taaaa cała esencja filmu, no ale po kolei.
Pierwsze 20 minut filmu jest całkiem fajne, wprowadza nas w klimat i lekko przybliża parę którą będziemy oglądać jeszcze przez ponad godzinkę. Niestety gdy tylko zjawiają się tytułowi nieznajomi klimat i jakość filmu opada w tempie wykładniczym i jeszcze przed napisami końcowymi wali mocno w samo dno próbując kopać w mule. Odniosłem wrażenie, że film miał pokazać terror psychiczny jaki zgotowali jacyś psychole bezbronnym ludziom, szczując ich i nękając, odbierając wszelką nadzieję na możliwość ujścia z życiem. Niestety caly film przerodził się z "straszymy głównych bohaterów" w "straszymy widza" czyli zwykły horrorek. Gdyby jeszcze twórcy robili to otwarcie się do tego przyznając, ale strasznie wkurzyło mnie pierwsze zdanie iż wszystko to oparte jest na faktach i przez cały film owo stwierdzenie kołatało mi się po głowie dodając minusy każdej kolejnej scenie. Do samego końca oglądamy osaczonych łażących bez ładu i składu po domu albo wokół niego - kompletnie bez sensu, przy okazji mijając się od czasu do czasu z napastnikami. Owi napastnicy wcale lepsi nie są, szlajają się waląc w drzwi i okna, albo stoją i gapią się na swoje ofiary - doprawdy przerażające.... Bardzo szybko film staje się po prostu nudny, a po godzinie przyłapałem się na tym, że kompletnie nie oglądam "akcji" tylko zastanawiam się co jutro zjem na obiad. Do tego dodam jeszcze że wszystkie dialogi w filmie można by spisać na kartce A4, albo nawet na połowie takiej kartki.
A teraz na koniec spojler, który oddaje cały sens tego cholernego filmu:
załamana bohaterka pyta: "Dlaczego nam to robicie?" i słyszy odpowiedź: "Bo byliście w domu!". O żesz jasna cholera jakie wstrząsające i prawdziwe (bo na faktach). Muszę mniej siedzieć w domu, żeby zmniejszyć prawdopodobieństwo, że mnie też spotka taki straszny los do drzwi zapukają psychopatyczni nieznajomi. W takim razie kończę tego posta i spadam na piwo, bo sam już nie wiem czy gorszy mój post czy ten film.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz